Cochin
30.11.2009
33 °C
Ruszamy rano autobusem o 9.30 do Ernakulum I po 5 godzinach mniej czy bardziej zwariowanej jazdy mamy koncowy przystanek. Przekonuje się jak można wierzyc hindusom bo jesteśmy w Ahole, a Ernakulum jest cale 25 km dalej ! Wyszlo jak prawie pobilem riksiarza po tym rzucil cene 250 RS za kurs do przystani promowej :-D No coz. Bywa i tak. Trafiamy do malego guesthausu otworzonego przed 4 tygodniami. Wszystko nowe i czyste. Cena 400 RS może być. Spacerkiem zwiedzamy Cochin. Te słynne chinskie sieci rybackie nie robia na mnie zadnego wrazenia po tym jak widziałem ich setki na backwaters, dzielnica zydowska, duzo świątyń katolickich tez i ta w ktorej pochowano Vasco da Game.Miasteczko bardzo przypomina mi Europe. To w koncu podobno pierwsze europejskie miasto zalozone w Azji. Drogie restauracje, piekne rezydencje, sami praktycznie biali. I mecz pilki noznej - taki z kompletem sedziow i widzami :-) Uciekam stad mimo, ze jest milo, bo nie tego szukam w Indiach.

Wysłane przez Lukasz 09:44 Kategoria Indie Tagged backpacking







